niedziela, 8 kwietnia 2012
Telewizory Philips LCD + odtwarzanie filmów z napisami
Kupiłeś telewizor Philips z serii 32, 36, 37 FPJ i tym podobne? Odtwarza Ci filmy z pendrive'a (USB), ale nie odtwarza napisów? Na stronach internetowych znajdujesz komentarze bandy nieudaczników, którzy wmawiają Ci, że masz "lipny" telewizor? Mam dla Ciebie rozwiązanie. Nie gwarantuje ono faktu, że Twój telewizor będzie odtwarzać napisy do filmów z pendrive'a, ale jeśli to nie zadziała, to faktycznie masz telewizor do dupy :) Żartuję. Po kolei - rozwiązanie zamieściłem także na stronie www.elektroda.pl.
Jest sposób na to, by telewizory Philips 32, 36, 37FPJ czytały napisy z Pendrive (USB). Trochę to skomplikowane, ale postaram się wyjaśnić jak najlepiej potrafię.
Philipsy mają opcję czytania napisów, jeśli na pilocie znajdziecie na samym dole po lewej stronie opcję "SUBTITLES". Zanim jednak uda Wam się je odpalić musicie zrobić następujące kroki.
1. Sprawdź czy napisy w folderze z filmem nazywają się identycznie, jak znajdujący się w nim film. Pierwsza przeszkoda: Telewizory Philips nie czytają plików .txt - niestety.
2. Pierwsze, co zrobiłem to zamieniłem rozszerzenie pliku z napisami z .txt do .srt - wyczytałem, że takowe Philipsy czytają. Była to po części prawda.
3. Niestety napisy nie były zsynchronizowane - opóźnione o 31 sekund. Próbowałem zsynchronizować to za pomocą programu AllPlayer i zaawansowanej edycji napisów, ale znalazłem prostszy sposób.
Programik BestPlayer ---> http://www.bestplayer.com.pl/. Koniecznie! ładujesz film z napisami (nie same napisy), wchodzisz w menu "Napisy" i wybieramy "Eksport do formatu" i na liście klikamy SRT. Bardzo ważna rzecz - nie zmieniajcie kodowania w oryginalnym pliku .txt - jeśli zmienicie rodzaj kodowania (ANSI, UNICODE, UTF), to sami zobaczycie, że BestPlayer nie będzie Wam niektórych napisów czytać. Zróbcie to intuicyjnie. Metodą prób i błędów.
4. Wyeksportowany plik .srt z napisami wrzucamy do folderu z filmem na pendrive (usb). Pamiętajcie o tej samej nazwie!
5. Po wczytaniu filmu powinny się pokazać napisy. Jeśli nie, to na pilocie macie na samym dole opcję "SUBTITLES" - włączcie ją. Teraz UWAGA !!! Jest kilka mankamentów tych napisów: nie pokazują niektórych polskich znaków: m.in. "ą", "ś", "ź". Możecie pogrzebać jeszcze w menu telewizora - i tam wybrać region napisów na "Central Europe", ale to nic nie da.
6. Generalnie da się oglądać, ale napisy mają pewien mankament. Przy filmach Full HD pojawiają się dość wysoko na ekranie, więc czasem do przeszkadza, ale wcale nie trzeba scalać filmu z napisami :)
Jeśli nie działa ta opcja, to Wasz telewizor nie czyta napisów w formacie .srt ----> próbujcie dalej. Nie ma rzeczy niemożliwych.
Mam nadzieję, że pomogłem!
Pozdro
wtorek, 13 marca 2012
Drive 2011 - recenzja
"Zapnijcie pasy, czeka Was niezła jazda" można przeczytać na plakacie zapowiadającym film "Drive" (2011). Coś w tym jest. Główny bohater to właśnie tytułowy Driver. Bezimienny, bezduszny, bezuczuciowy, cholernie utalentowany "Ktoś" (w tej roli Ryan Gosling). Co o nim wiemy? Co wiemy o jego przeszłości? Czy ma kręgosłup moralny? Można by go o to zapytać, ale raczej nic by nie odpowiedział. Ten typ tak ma. W płomiennej scenie w windzie niby ujawnia swoje uczucia względem Irene (Carey Mullingan), ale po chwili bezlitośnie miażdży butem głowę oponenta. Tak, tak. To taki relatywizm moralny. Trudno jednoznacznie ocenić ten film. Wszystko dzieje się jakby w zwolnionym tempie. Całość zostawia po sobie pewną otoczkę, nutkę a raczej całą gamę niedopowiedzenia. Bo to brutalny świat.....Mocne uderzenie, mocny film. Wyjątkowo bez oceny.
sobota, 10 marca 2012
Problem ze sterownikami do urządzenia wielofunkcyjnego HP LaserJet M1005 MFP + Windows 7x32 Ultimate
Próbujesz zainstalować urządzenie wielofunkcyjne HP LaserJet M1005 MFP na systemie Windows x32/x64 Ultimate i napotykasz na problemy? Niby znajdujesz sterowniki na oficjalnej stronie producenta, ale podczas ich instalacji występuje problem i system informuje Cię, że "znalazł sterowniki tego urządzenia, ale wystąpił problem z jego zainstalowaniem"? Oto rozwiązanie.
Do instalacji tego urządzenia są potrzebne sterowniki w identycznej wersji językowej, co nasz system. Jeśli masz Windowsa 7 w wersji angielskiej, to ściągasz sterowniki angielskiej. Jeśli w polskiej, sterowniki polskie. Odpowiedni soft znajdziesz pod tymi linkami:
Następnie z opcji: Choose your software/driver language wybieramy oczywiście POLISH. Klikamy na system, do którego chcemy ściągnąć sterowniki i automatycznei przekierowywuje nas na kolejną stronkę. Szkopuł w tym, że trzeba tam ponownie wybrać odpowiedni do systemu język, by wszystko zadziałało. Tam znów z menu klikamy Polish i ściągamy plik na dysk. Będzie się on nazywać:
wersja angielska: ljM1005-HB-pnp-win32-en
wersja polska: ljM1005-HB-pnp-win32-pl
Zanim zainstalujemy drukarkę, odłączcie ją ze sieci. Sam zapyta o podłączenie urządzenia do portu USB. Powodzenia! U mnie wszystko działa. Mam nadzieję, że Wam pomogłem :)
piątek, 9 marca 2012
Udany eksperyment Glaspera. Recenzja "Black Radio"
Robert Glasper, praktycznie
od początku kariery związany z wytwórnią Blue Note, powraca po ponad dwóch
latach ze swoim piątym albumem „Black Radio” (B.R.), czwartym wydanym w Blue
Note. Albumem jakże ważnym dla polskich fanów tego artysty, bo zapowiedzianym
oficjalnie podczas wizyty projektu Robert Glasper Experiment (pierwszy raz w
Polsce!) w listopadzie 2011 roku na 38. Festiwalu Pianistów Jazzowych w
Kaliszu.
Podstawowym
pytaniem, jakie zadałem sobie podchodząc do pisania tej recenzji, było: Czy krążek
przypadnie do gustu jazzofilom, czy może fanom kultury hip-hopu? Z przykrością
(dla tych pierwszych) muszę powiedzieć, że więcej w nim elementów kultury „urban”.
Glasper, wychowany na takich albumach, jak legendarne już „The Low And Theory (‘91)”
czy późniejszy „Midnight Maruders (‘93)” nowojorskiego kolektywu A Tribe Called
Quest, niczym kucharz dobiera składniki swojego jazzowo-rapowego dania i
serwuje je na „B.R” w postaci 12 kawałków. O jakże różnorodnych smakach…Robi
to, czego próbowano wcześniej – choćby na projekcie „Jazzmatazz” nieżyjącego
już rapera-legendy Guru (Keith Elam) czy na albumach filadejfijskiej kapeli The Rooots. Glasper po
prostu miesza style. Rap, jazz, R&B, rock. Jak mówi: zaprasza fanów rapu na
jazzowe-show, miłośnikom jazzu przybliża natomiast zupełnie nieznane muzyczne
smaki.
Przygodę z „eksperymentem”
rozpoczyna „Lift off”, w którym słyszymy, że do odbioru albumu potrzebne są
dwie rzeczy: uszy i dusza. Uszy przydadzą się wyrafinowanym audiofilom. Na
uwagę zasługuje przede wszystkim warstwa muzyczna - rozbudowane interpretacje
fortepianowe Glaspera oraz fantastyczna praca sekcji rytmicznej - basisty
Derricka Hodge’a i perkusisty Chisa Dave’a (w Kaliszu na tym instrumencie
zagrał fenomenalny Mark Colenburg, którego podpatrywał zza kotary wyśmienity
polski perkusista Cezary Konrad). Jest też warstwa wokalna, którą swoim głosem
doskonale firmują takie postaci jak Erykah Badu, Meshell Ndgeocello, Ledisi czy
Lalah Hathaway. Przyprawia to wszystko Casey Benjamin, który od czasu do czasu (bez
wielkiej przesady) doda swój głos przefiltrowany przez wokoder.
Komu zatem przyda
się dusza? Każdemu, kto z całej masy kontekstów muzycznych wyłowi „smaczki”
serwowane przez Glaspera garściami. Na tym krążku jest przecież interpretacja
afro-kubańskiego standardu „Afro-Blue”. Miłośnikom Sade przypomni się „Cherish
the day”, Davida Bowie „Letter to Hermione”. Na koniec wisienka na torcie - „Smells
Like Teen Spirit” Nirvany. Ale wytrawny słuchacz rapu (a dokładnie czegoś, co klasyfikuje
się jako „conscoius rap”) dostrzeże coś więcej – muzyczną schedę po wybitnym i nieżyjącym
już (jak wspomniany Guru) producencie J Dilla (J.D. Yancey). „B.R.” to nie tylko w/w
persony. To także cała plejada „hip-hopowych” przyjaciół Glaspera – Bilal, Lupe
Fiasco oraz chyba najważniejszy - Yasiin Bey (pod tą przykrywką jedna z ikon
tej kultury - Mos Def).
Kończąc myśl: to zdecydowanie
najmniej jazzowa płyta w dotychczasowej dyskografii Glaspera. Po dopracowanych
i kompletnych „In My Element” (2007) oraz „Double Booked” (2009) najnowszy
krążek tego utalentowanego pianisty stanowi coś w rodzaju hybrydy, coś czego
nie da się otagować po prostu „rap” bądź „jazz”. To, że Robert jest doskonałym pianistą,
swoim stylem nawiązującym do Hancocka potwierdził już na swoich wcześniejszych albumach.
To, że jest wizjonerem, artystą łączącym całą gamę rozmaitych wpływów, eksperymentatorem,
na udanym eksperymencie, jakim bez wątpienia jest „Black Radio’.
Tomasz Wojciechowski
sobota, 18 lutego 2012
Robert Glasper Experiment w Kaliszu. Live and direct!
Po raz pierwszy w Polsce! I to jeszcze w Kaliszu, całkiem niedaleko......Koncert Robert Glasper Experiment elektryzował całą Polskę. "Co, Glasper? W Kaliszu? Muszę tam być" - takie opinie słyszałem na długo przed samym performancem. Choć w trakcie prawie dwugodzinnego występu podczas 38. Międzynarodowego Festiwalu Pianistów Jazzowych, nietypowy kwartet zagrał kawałki ze starszych projektów, nie brakowało zapowiedzi nowego albumu "Black Radio ("Blue Note"/"EMI") oraz świeżego powiewu w jazzie a konkretnie "ducha" J Dilla. Ale o tym za chwilę.
Pytam go: "skąd u Ciebie tyle nawiązań do hip-hopu"? Oto, co mi odpowiedział. Słowo w słowo.
"Jestem dzieckiem pokolenia hip-hopu. Po prostu lubię hip-hop, to jest coś, na czym się wychowałem. Staram się miksować go z jazzem. Dla mnie to naturalne....Jazz faktycznie jest o wiele starszym gatunkiem od rapu. Wielu starszych ludzi przywykło do odwiedzania typowych "jazz-shows". Teraz ten gatunek muzyki nie jest aż tak popularny, jak niegdyś. Jeśli więc kocham hip-hop, staram się również i fanów tego gatunku zaprosić na jazzowe show. Myślę, że robie dobrze. Daje im coś w rodzaju rozpoznania. Wszyscy artyści, którzy byli popularni dawniej: Marvin Gaye, Steve Wonder, Quincy Jonses - oni wszyscy wiedzieli kim był John Coltrane, kim był Miles Davis, Herbie Hancock.... Dziś spytasz Chrisa Browna kim jest Robert Glasper? On tego nie wie....
Powstało coś w stylu wielkiego rozłączenia ("big disconnection"). Kiedyś było inaczej. Jazz był bardzo popularny, bardzo "hip and cool". Ja tylko staram się do tego wrócić, bo teraz ten gatunek wcale już taki nie jest. To coś na kształt "tajemniczego zgromadzenia", tylko ludzie związani z jazzem coś na ten temat wiedzą. Media, masy, zwykły Kowalski (wersja amerykańska "Smith") nie wie nic na ten temat. To, w jaki sposób ja miksuję muzykę pozwala im zrozumieć pewne rzeczy, polubić ją (...) Jazz to ojciec hip-hopu. Staram się to wszystko spiąć pewną klamrą".
Powstało coś w stylu wielkiego rozłączenia ("big disconnection"). Kiedyś było inaczej. Jazz był bardzo popularny, bardzo "hip and cool". Ja tylko staram się do tego wrócić, bo teraz ten gatunek wcale już taki nie jest. To coś na kształt "tajemniczego zgromadzenia", tylko ludzie związani z jazzem coś na ten temat wiedzą. Media, masy, zwykły Kowalski (wersja amerykańska "Smith") nie wie nic na ten temat. To, w jaki sposób ja miksuję muzykę pozwala im zrozumieć pewne rzeczy, polubić ją (...) Jazz to ojciec hip-hopu. Staram się to wszystko spiąć pewną klamrą".
Jeszcze przed samym koncertem rozmawiałem z Glasperem nieco na temat jego współpracy z J Dillą oraz Q-Tipem. Okazuje się, że (przynajmniej z punktu widzenia Glaspera) Robert pomagał w wyborze wokalistki do kawałku "Life is better" z najnowszego albumu Q-Tipa "The Renaissance" (2008).
"Pamiętam jak dziś. Q-Tip spytał mnie, kto mógłby zaśpiewać w tym utworze. Odpowiedziałem zadzwoń do Norah Jones. Zadzwonił i się udało" - wspominał Galsper.
![]() |
| Paweł Brodowski - Jazz Forum - zapowiada koncert Glaspera. |
Robert Glasper - piano, keyboard, Rhodes
Earl Travis - bass
Casey Benjamin - vocoder, sax
Mark Colenburg - drums
Przygasły światła, zrobiły się niebieskie. Zabrzmiał pierwszy takt. Gitara basowa, mocna, zauważalna, potem perkusja.....Coś niespotykanego. Cały koncert był mocno jazzowy, wbrew temu, co robi aktualnie ta grupa. Przeplatany rozbudowanymi improwizacjami fortepianowymi Glaspera, solówkami basowymi Travisa no i genialnymi wręcz partiami Colenburga. W pewnym momencie perkusista zagrał taką solówkę, że wszystkim opadły "kopary". Rewelacyjna zmiana tempa, przeplatanie różnych styli od rocka przez r&b aż po drum and bass. Mistrzostwo świata. Znakomity polski perkusista Cezary Konrad (który wcześniej grał razem z Filipem Wojciechowskim) siedział z boku i przyglądał się grze Colenburga. Ten był jak w transie. Zastanawia mnie jedno, jak z tak skrępowanych ruchów perkusisty można wydobyć tak dynamiczną grę. Wydawało się jakby Colenburg ledwo ruszał pałeczkami, ledwo dotykał talerzy, a dźwięk z nich po prostu wgniatał w fotel.
![]() |
| sekcja rytmiczna: Earl Travis - bass, Mark Colenburg - perkusja |
![]() |
| gra Colenburga na perkusji zachwyciła wszystkich |
![]() |
| wspomniana wyżej sekcja rytmiczna |
![]() |
| Mark Colenburg on drums |
Co ważne publiczność reagowała na każdy przejaw i element interpretacji experymentu Glaspera. W pewnym momencie panowie zagrali jazzowy cover "The Light" z albumu Commona "Like Water For Chocolate". To rozpoczęło serię genialnych utworów. Potem był też cover Nirvany "Smells Like Teen Spirit". Na koniec Glasper pożegnał się zapowiadając nowym album "Black Radio", a skończył najlepiej jak mógł - jazzową interpretacją kawałka J Dilla (Slum Village) "Fall In Love". Publiczność zwiariowała. Ja też.
![]() |
| Na pierwszym tle: Casey Benjamin - vocoder/saksofon, w tle Earl Travis - bass |
![]() |
| Robert Glasper Experiment live in Kalisz |
![]() |
| delikatna gra Roberta Glaspera |
![]() |
| Robert Glasper skupiony na grze |
![]() |
| Earl Travis on bass |
![]() |
| Casey Benjamin on vocoder/sax |
![]() |
| Casey śpiewa "Smells Like Teen Spirit" Nirvany |
![]() |
| Benjamin & Travis |
Co ja myślę o całym, niespełna dwugodzinnym, koncercie? Glasper połączył tam wszystko, czego szukam w muzyce. Swobodne interpretacje, czasami mocne brzmienie oparte na fantastycznym połączeniu bassu i perkusji, szukanie różnych styli, mieszanie ich.....Koncert, jakiego dawno w Kaliszu nie było, a odwiedzam to miejsce od kilku lat. Duże wydarzenie dla polskiej sceny jazzowej i hip-hopowej.
Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć fragmenty tego koncertu, służę pomocą. Z szacunku dla artysty nie zamieszczam ich w Internecie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Dewiza i życiowe motto
"Wiem, co mówię, mówię, co wiem. Dużo wiem, więc dużo mówię"
I tego możecie się spodziewać po moim blogu - niekoniecznie przegadanej i zawsze na temat - prawdy o zyciu.
Kontakt
Jeśli macie jakieś pytania proszę pisać pod ten adres --->
eksaaaa@yahoo.com
W tytule wiadomości najlepiej podać temat: www.eksaa.blogspot.com.
















